------------------------------------------------------------------------------------------------------------
(-Nie, nie
żartuje. Wiem że to zaboli, ale najlepiej będzie jak...)- w tym
momencie rozładował się jej telefon- Super! -wykrzyknęła.
Wkurzona położyła telefon na stole.
Chciała pójść poszukiwać ładowarki, ale była zbyt zmęczona. Położyła głowę na
oparciu i zasnęła. Obudził ją silny ból ręki.
-Ałł!-
syknęła -Nie no ich dalej nie ma jest już 22:30 – powiedziała zaspana.
Wstała z fotela na którym przespała całą
godzinę i skierowała się w stronę pokoju. Louise była tak zmęczona że miała
problem z wejściem po schodach. Po kilu minutach
weszła. Otworzyła drzwi do swojego pokoju. Jej pokój był średniej wielkości
cała podłoga była wyłożona białym dywanem. Naprzeciwko drzwi przy ścianie stało
łóżko na dwie osoby. Po prawej stronie łóżka stał mały stolik na którym
znajdowała się lampka i zegar nocny. Po jednej stronie stało biurko, chociaż i
tak odrabiała lekcje i uczyła się kiedy chciała. Naprzeciwko stała szafa do
której się właśnie wybierała. Otworzyła ją i wyjęła z niej krótkie czarne
spodenki i niebieską koszulkę na ramiączkach. Wzięła to do ręki i skierowała
się do łazienki. Kiedy weszła stanęła przed zlewem w zamiarach zdjęcia bandaża.
-Osz
kurde!!- krzyknęła Louise z przerażenia. Bandaż, który miała na lewym
nadgarstku był do połowy czerwony od krwi.
Lekko
odkręcała zimną wodę i wkładała rękę z ranami.
-Kurde, jak
piecze- powiedziała zaciskając zęby- Nigdy to tak nie krwawiło, trudno dobrze,
że teraz przestała się wylewać z rany- wyszeptała szczęśliwa.
Zakręciła
wodę pod zlewem. W tym czasie wyciągnęła sobie nowy bandaż i ściągnęła ubrania.
Odkręciła ciepłą wodę pod prysznicem. Po 5 minutach była gotowa. Założyła to co
sobie przygotowała wcześniej, czyli krótkie spodenki i koszulka na ramiączkach . Louise nie była głodna, więc poszła do
swojego pokoju. Rzuciła się na łóżko i próbowała zasnąć. Tylko dwie rzeczy
przeszkadzały jej w zrealizowaniu tego planu: ból ręki i burza, która musiała
się właśnie zacząć. Nagle zgasło światło.
-Serio w
takim momencie. Nienawidzę tego świata-wydarła się, że aż echo poszło po całym
domu.
Leżąc tak sama, ciemność zaczynała ją powoli przerażać. Wyszła z
pokoju i skierowała się na schody. Z chodziła powoli, żeby nie upaść. W końcu
znalazła się na podłodze.
-Tak! Udało
się. Aha, aha, aha- wykrzyknęła Louise ciesząc się, ponieważ raz już zleciała
ze schodów. Otworzyła szufladę z komody, która znajdowała się obok drzwi
głównych. Wyciągnęła z niej świeczkę i zapalniczkę . Teraz zostało jedno,
dostać się bezpiecznie na górę. Louise szła pewnie po schodach. Jej pewność
zepsuło potknięcie się o schody.
-No nie!-
wydarła się na głos-To nie sprawiedliwe- powiedziała smutna.
Wdrapała się
na górę. Przeszła kawałek i weszła do pokoju. Usiadła na łóżku i zapaliła
świeczkę stawiając ją na stoliku. Lubiła się patrzeć w okno które było za nią.
Odwróciła się i popatrzała za okno siedząc na łóżku. Nagle usłyszała hałas
przed domem.
-A to
zapewne kot. Znowu coś wywrócił. Na 100% ja będę musiała to sprzątać-powiedziała,
dalej patrząc się w okno. Zaczęła się obawiać nie wiedziała co było nie tak. Znienacka ktoś pojawił się w jej oknie nie
wiedziała kto to. Miała szczęście że było zamknięte. Dla tej postaci nie był to
żaden problem. Z łatwością otworzyła okno od zewnątrz. Louise była pierwszy raz
przerażona. Wyciągnęła nożyk spod poduszki.
-Kim
jesteś?!?-spytała, ale odpowiedział jej lekki śmiech-Czego chesz?
-Ciebie,
twojego życia!-odpowiedziała postać szyderczo
-Czemu akurat
mojego, po co ci one?- Louise nie dostała odpowiedzi.
Wyciągnęła
nożyk przed siebie.
-Nie
podchodź nawet. Bo będzie źle…-wzięła zamach, gdy nagle zapaliło się światło-Maks,
co ty tu robisz?
On tylko
leżał na ziemi bo brzuch go bolał ze śmiechu. Louise na początku nie wiedziała
o co mu chodzi. Później ogarnęła.
-Maks ty
idioto. Wiesz, że mogłam coś ci zrobić, a po drugie to nie jest
śmieszne!!-wydarła się na brata
-Jest.
Gdybyś ty widziała swoją minę! Hahahahaha- mówił przez śmiech
-Jak ty się
tu dostałeś?-spytała zaciekawiona
-Drabiną-odpowiedział
-To dlatego
słyszałam hałas przed domem.
W tym momencie do pokoju weszli rodzice
-Louise
jutro po szkole masz psychologa. Idź spać. Maks ty też-powiedziała Mama
stanowczo.
Louise
położyła się i zasnęła.
Merci
Ten Maks to niezły gagatek nie ? Xd już nie mogę doczekać się nexta ♥ ;*
OdpowiedzUsuń